Czasami używamy takich słów, prawda?
Często wyrażają nasz stanowczy sprzeciw. Czasem wyrażają nasz gniew.
To słowo „nigdy” może być również pragnieniem i chęcią poprawy.
Bądź też są wyrazem naszej niepewności i bezradności.
Mogą być również zapewnieniem, że nigdy tak nie postąpimy lub tak się zachowamy. Są też stanowczym postanowieniem i w dobrym i złym znaczeniu.
Używamy więc tego słowa w najróżniejszych okolicznościach. Ma ono wyrazić naszą determinację, chęć naszej woli, by tak się stało i jesteśmy święcie przekonani, że właśnie to słowo: „nigdy, przenigdy” jest najtrafniejszym odzwierciedleniem nie tylko naszych emocji, ale i naszego prawidłowego myślenie oraz pewności, że tak się stanie, jak mówimy.
Okazuje się jednak, że to bardzo „niebezpieczne” słowo. Słowo niezwykle ważkie, które zawiera bardzo wielki ładunek i ciężar w swojej konsekwencji.. To słowo jest OBIETNICĄ za która stoi nasza reputacja, nasz charakter i siła działania.
Być może dlatego utarło się powiedzenie: „Nigdy nie mów nigdy”.
Czytając Nowy Testament można zauważyć, że słowo: „nigdy, przenigdy” było dość ulubionym słowem ap. Piotra. On zawsze dość szybko wypowiadał słowa, szybko i emocjonalnie reagował. Zanim inni uczniowie coś zdążyli powiedzieć, Piotr zawsze miał gotową odpowiedź, gdy inni nawet bali się odezwać on czuł się jakby odpowiedzialny i upoważniony, by mówić.
Biblia mówi o czterech momentach z jego życia, gdy właśnie składa deklaracje i zapewnienia: nigdy, przenigdy.
Pod Cezareą Filipową Pan Jezus mówił do uczni, iż idą do Jerozolimy, a tam będzie udręczony zabity, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie . Co mówi Piotr?
„ A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie.” [Biblia Tysiąclecia , Mat 16, 22]. Być może ta wypowiedź Piotra podszyta była dobrymi chęciami. Może wydawało mu się, że słowa Jezusa nie mogą się spełnić. Być może faktycznie czuł się odpowiedzialny nie tylko za pozostałych uczni , ale również i samego Jezusa, ale czy miał prawo mówić Jezusowi: Nigdy to na ciebie nie przyjdzie? To zadanie było inspiracją samego piekła. Ładnie brzmiało, wyglądało na słowo troski i dobrego życzenia, ale było ono słowem samego przeciwnika Bożego, szatana.
Podobnie mylił się w swojej ocenie, gdy w wieczerniku mówi do Jezusa umywającego uczniom nogi: Panie, Ty miałbyś umywać moje nogi? … Przenigdy nie będziesz umywał nóg moich! ( J. 13 rozdz.).
Nieco później znów deklarował: „Choćby się wszyscy zgorszyli z ciebie, ja się nigdy nie zgorszę. Rzekł mu Jezus: Zaprawdę powiadam ci, że jeszcze tej nocy, zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz. Rzecze mu Piotr: Choćbym miał z tobą umrzeć, nie zaprę się ciebie.” [ Mat 26, 31-35]
Ile warte były te deklaracje? Jakie znaczenie w ustach Piotra ma słowo : nigdy?
Wszyscy znamy tę historię. Wszyscy znamy jak się skończyła. Co jest jednak w tej historii najbardziej wartościową lekcją? Czy mamy tylko pamiętać, że człowiek jest zawodny? Że jest wiarołomny? Że nie potrafi dotrzymać słowa, choćby jak najmocniej się zapierał?
To też. Ale ważniejszą lekcja jest to, że potrafił pokutować, ze swego zgorszenia, upadku, grzechu jakiego się dopuścił. Judasz był ulepiony z tej samej gliny, ale nie potrafił otrząsnąć się i pokutować. Poszedł i powiesił się. Piotr zaś po swoim nawróceniu dokonywał wspaniałego dzieła w kościele Boga żywego. To czyni różnicę pomiędzy braćmi.
Piotr jednak wciąż nie myśli zupełnie na Boży sposób. W pewnym momencie nawet próbuje się Bogu przeciwstawić. Oto jest w Joppie u niejakiego Szymona garbarza, a Bóg chce go wysłać w celu zwiastowania ewangelii do poganina, Korneliusza. Jak przekonać Piotra, który sądzi, że nie można mieć żadnej społeczności z niewiernymi? Od Boga :” przyszło nań zachwycenie i ujrzał otwarte niebo i zstępujący jakiś przedmiot, jakby wielkie lniane płótno, opuszczane za cztery rogi ku ziemi; były w nim wszelkiego rodzaju czworonogi i płazy ziemi, i ptactwo niebieskie. I odezwał się do niego głos: Wstań, Piotrze, zabijaj i jedz! Piotr zaś rzekł: Przenigdy, Panie, bo jeszcze nigdy nie jadłem nic skalanego i nieczystego.” ( Dz. 10. 10-14)
To trochę niezrozumiałe, że Piotr zaczyna dyskutować z Bogiem, a Bóg trzykrotnie musiał ukazać to widzenie, by wreszcie Piotra przekonać.
Ten przykład ukazuje nam jak bardzo zakorzenione są w nas przekonania, które uważamy za jedynie słuszne. Słuszne nawet na tyle, że Bóg ma problem, by je zmienić. Jeszcze raz okazało się, że „myśli Boże , to nie myśli człowieka” i nasze myślenie może być zupełnie inne i różne od myślenia Bożego.
Obyśmy więc bardziej polegali na Bogu , bardziej niż na własnym rozumie i własnych przekonaniach. To dla nas bezpieczniejsze, a w życiu konieczne i potrzebne.

